Przygody z remontem

Po dziesięciu latach od wprowadzenia się do naszego mieszkania podjęliśmy decyzję, że zrobimy remont. Na początku w planach były jedynie kosmetyczne zmiany oraz wykończenie balkonu. Jednak na dwa dni przed rozpoczęciem malowania zalała nas sąsiadka z góry – w domu nie było nikogo, więc woda lała się dobre trzy godziny. Okazało się więc, że remont będzie jednak bardzo duży i zdecydowanie nie skończy się na odświeżeniu ścian.

Gruntowny remont mieszkania

remontyWiadomo, że remonty mają to do siebie, że potrafią ciągnąć się w nieskończoność. W naszym przypadku całość udało się zakończyć w dwa tygodnie. Ponieważ zdecydowaliśmy się na skorzystanie z usług firmy remontowej tylko w ograniczonym zakresie, musieliśmy zorganizować sobie urlop na ten czas. Chociaż tego nie planowaliśmy wcześniej, na początku prac musieliśmy położyć nowe płytki w łazience – część z nich odpadła z powodu zalania. Resztę trzeba było skuć. Ostatni raz płytki łazienkowe oglądałam w sklepie ponad 10 lat temu, więc obecne bogactwo wzorów i typów całkowicie mnie zaskoczyło. Wybraliśmy w końcu glazurę w kolorze szarym, a na tylną ścianę prysznica wybraliśmy intensywnie zielone dekory przedstawiające bambusowe pędy. Ekipa remontowa uporała się z płytkami bardzo szybko, a po niej my zabraliśmy się do malowania. Przede wszystkim odświeżyliśmy przedpokój, który jest prawdopodobnie najszybciej brudzącym się miejscem w całym mieszkaniu. Do odświeżenia zostały wtedy już tylko pokój córki, nasza sypialnia oraz balkon, którego dotychczas praktycznie nie używaliśmy. W pokoju dziecięcym trzeba było też wymienić panele, które ucierpiały w czasie zalania. Kolor ścian w obu pokojach został zmieniony na ciepły odcień szarego. Wisienką na torcie tego remontu było stworzenie przestrzeni do wypoczynku na balkonie. Podłogę pokryły drewniane deski. Wybraliśmy kilka większych donic na miniaturowe drzewka oraz mniejszych na zioła. Posadziliśmy też truskawki i poziomki. Do nich mój mąż stworzył drewnianą konstrukcję, którą zawiesił na ścianie. Poza tym kupiliśmy zestaw krzeseł wraz ze stołem. Po złożeniu mebli został uznany za zakończony. Wtedy zabrałam się do przygotowania obiadu, który zjedliśmy na balkonie zmęczeni, ale zadowoleni z naszej pracy.

Remont w naszym mieszkaniu był już tak naprawdę koniecznością. Cieszę się bardzo, że do zalania doszło jeszcze przed jego rozpoczęciem! Mieliśmy też dużo szczęścia, że nasza ekipa remontowa miała akurat wolny termin w tym czasie i że okazali się naprawdę solidnymi fachowcami. Najbardziej cieszy mnie jednak balkon, na którym teraz spędzamy mnóstwo czasu.

Realizacja fachowego autodetailingu<< >>Czy popularna trapolina domowa jest bezpiezna?

O autorze : Maciej Lehmann